czwartek, 6 października 2011

Książka: Berek, M. Szczygielski.

To nawet nie chodziło o rozdział trzeci. Nie dotarłam do niego, bo popłakałam się przy drugim i książka przeleżała ponad rok na półce. Wątpię, żeby to była kwestia jakiejś zamierzonej głębi, raczej czasowej predyspozycji i okolicznościowego przewrażliwienia losowego odbiorcy. A jednak jest to ciekawa pozycja na popołudnie, warta polecenia.

W jednym bloku mieszkają Paweł i Anna, 30-letni gej oraz około-60-letnia moherzyca. Jest w zasadzie życiowo, czyli czasem zabawnie, a częściowo zupełnie nie do śmiechu. Poza tym mocne sceny erotyczne z przewagą homo. Książka na gruncie polskim krzewi myśl do niedawna zupełnie odkrywczą: że osoby o innej (od akceptowanej powszechnie) orientacji seksualnej mają takie same pragnienia dotyczące miłości i bliskości drugiej osoby. Truizm, ale jako kraj 35 lat za Mozambikiem lubimy takie głębokie myśli odkrywać jak Janszoon Australię, pomimo tego, że kangury były tu cały czas.

Tekst zaczyna się jak pamiętnik małego pieprzniczka, ale w ogólności wcale nie o seks chodzi, tylko o to co nam najczęściej kuleje i uwiera. Paweł i Anna z definicji nie powinni się w niczym zgadzać, tak głęboko siedzą w stereotypie. Można to oczywiście potraktować jako zarzut, gdy chcemy się przyczepić do psychologicznego konstruowania postaci. Osobiście nie zależy mi. Poza tym Anna zaczęła mieć dla mnie twarz Ewy Kasprzyk, a Paweł to zdecydowanie Małaszyński.

Dla kogo nie jest ta książka? Zapewne nie dla homofobów i czytelników brzydzących się opisami kopulacji. Abstrahując od tego, doskonałe, lekkie czytadło, nie pozbawione nowoczesnej narracji i kilku głębszych pytań.

Poza tym okładka pierwszego wydania trochę śmieszna:

__________
* Marcin Szczygielski, Berek, 2007. Przedmowę do pierwszego wydania w Latarniku napisał Tomasz Raczek, partner życiowy autora. Książkę miałam pożyczoną od przyjaciółki, z okładką drugą z tutaj opublikowanych. Lubię pudrowy róż.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz