wtorek, 1 listopada 2011

Film: Ostatni Mohikanin.

Z książki którą czytałam wydarto trzy ostatnie kartki. To była ciekawa lektura, nieco staroświecka w wyrazie, ale może o tem potem, czyli gdy będę recenzowała powieść. Bo chcę napisać o jednej z jej ekranizacji, tej sprzed dziewiętnastu lat. Kilka nazwisk: Mann, Day-Lewis, Stowe, Waddington, Studi. To te, które w różny sposób zrobiły na mnie wrażenie. Kilkakrotnie. Bo wracałam do tego filmu wiele razy.

Z pewnością nie warto oglądać go zamiast czytania książki. Fabuła jest zbyt zmieniona - pewne postacie przeżywają, inne znowu giną niezgodnie z powieściowym oryginałem. Poza tym jest duże przesunięcie akcentu z Unkasa & Alice na Corę & Sokole Oko (Unkas bajecznym przedmiotem marzeń nastolatki był). Trudno powiedzieć, czy jest to efekt wzięcia przez reżysera na tapetę ekranizacji z 1936, odważnej jak na swoje lata innej adaptacji powieści Jamesa F. Coopera. Oglądałam ją dawno i uprzedzonymi oczami.

Co jest dobre? Wieloautorowa muzyka, gra aktorska (obiekty wymienione powyżej), doskonale dobrane plenery. Odbiór filmu oparty jest głównie na spodziewanym wzruszeniu melodramatem, bo choć w kostiumie i historycznie, jest to przede wszystkim historia miłosna. A w zasadzie dwie, ta druga, międzyrasowa, gdzieś w tle, zaznaczona jedynie gestami i wymianą spojrzeń, znajdzie swoją tragiczną kulminację w podkolorowanym muzyką i fantastycznie zmontowanym finale.
Where today are the Pequot? Where are the Narragansett, the Mohican, the Pokanoket, and many other once powerful tribes of our people? They have vanished before the avarice and the oppression of the White Man, as snow before the summer sun. Will we let ourselves be destroyed in our turn without a struggle, give up our homes, our country bequeathed to us by the Great Spirit, the graves of our dead and everything that is dear and sacred to us? I know you will cry with me, 'Never! Never!'
Znowu się wzruszyłam :).
__________
* reż. Michael Mann, The Last Of The Mohicans, 1991. USA.

1 komentarz:

  1. Miałam w planach film ale nie wiedziałam że jest też książka. No i jak można wydzierać strony z lektur - zwłaszcza jeśli chodzi o zakończenie?! Masochizm :)

    OdpowiedzUsuń