piątek, 30 sierpnia 2013

Film: I twoją matkę też.

Często oglądam filmy, gdy minęła już pierwsza piarowska sraczka po ich premierze. Bo widziałam sporo filmów z wieloma nagrodami, które nie robiły po czasie żadnego wrażenia. To chyba dobra technika, obejrzeć coś, gdy reszta zdążyła się już pozachwycać, bo recenzje były dobre w paru opinotwórczych źródłach. Więc wczoraj właśnie ... przysłano mi to:


Tenoch, Julio i Luisa. Jest w tym filmie sporo tzw. "scen", pup i latających ptaszków. Maríbel Verdú wygląda - jedna z aktorek na które lubię patrzeć, więc pewnie napiszę o niej ponownie. Panowie zagrani przez Diego Lunę i Gaela García Bernala - wspaniali, młodzieńczy, bryndzlują się w tym obrazie nie raz.

Trzy osoby podróżują samochodem, dwóch nastolatków, jedna dorosła kobieta. Droga, alkohol i seks, ale to nie jest "Road trip 2". Każdy z bohaterów ma swój osobny świat,  wokół nich przemykają osobne światy innych ludzi, Meksyk miga za oknami i zmieniają się konfiguracje. Są myśli, które zachowujemy dla siebie i są myśli, które ktoś inny zachowuje dla siebie, pokoje w których też toczy się życie, choć nas w nich nie ma, miejsca pełne znaczeń dla jednych ludzi, które dla nas są  tylko migającym krajobrazem. Prawda jest jedna, ale każdy ma swoją i układanka z pamięci każdego z osobna nie pasuje do układanki drugiego. Na dodatek gdy się człowiek zorientuje o co w tym wszystkim chodzi, pora umierać. Ot takie małe streszczenie :). O tym właśnie jest ten film. I na dodatek Maribel ma pareo podobne do mojego. Tąpnęło mną. Podobnie jak kubki w scenie ostatniej rozmowy (która była o ironio pierwszą sceną nakręconą przez reżysera) - patrzyłam głównie na nie. 10/10. Jeśli ktoś robi zdjęcia naczyniom z których pije napoje i ma w głowie podobne narracje jak powyższe, które czasem zapisuje na skrawkach papieru, to jest film dla niego. A w napisach końcowych Frank Zappa.
__________
* reż. Alfornso Cuarón, Y tu mamá también, 2001, Meksyk. Facet wyreżyserował później odcinek Harry'ego Pottera, no ale na szczęście po tym też jest jakieś życie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz